Zamówienia małych butów damskich, ekologia
Tematy ekologiczne, a raczej zrównoważone podejście, do wielu aspektów życia mojej rodziny czy femmishu jest mi bliski. Mimo wielu starań nie jestem w stanie wyeliminować całego plastiku z naszego życia, czy jeździć już tylko rowerem. Nadrabiam to, dokładając wielu starań, aby zamówienia dla femmishu, nie były częścią szeroko ostatnio omawianego tematu nadprodukcji. To zmora naszej planety i samej branży modowej. Już samo wytworzenie obuwia w małym damskim rozmiarze, wymaga zużycia dużej ilości energii.
Serce pęka, na myśl, że nigdy nie zostałyby użyte i finalnie trafiły na górę śmieci, aby tu kolejny raz odcisnąć swoje piętno na środowisku naturalnym, czyli także na nas. Skala jest ogromna, a konsument płaci za to wszystko, od kosztów produkcji, po koszt utylizacji i na końcu również za te ubrania, które się nie sprzedały. W raportach rocznych liczby muszą się zgadzać i ktoś musi za to zapłacić.
Femmishu małe buty damskie nigdy nie było częścią tej machiny z kilku przyczyn: poświęcam dużo czasu i serca, aby klientki femmishu małe buty damskim, mogły poczuć szczęście, gdy wkładają, a potem gdy noszą nasze buty. Nie chciałabym, aby te wszystkie starania zamieniły się w sterty śmieci.
Koszty produkcji małych butów damskich są tak wysokie, że ich ceny byłyby, porównywalne z cenami liderów takich jak na przykład Kazar, gdybyśmy mieli wliczać w nie koszt nadprodukcji i utylizacji niesprzedanych produktów.
Bardziej prozaicznym powodem, jest również fakt, że nadal jest mało producentów, którzy podejmują wyzwanie i podejmują się produkcji butów w rozmiarze 32-35 nie mamy dużych możliwości i z całą pewności tak dużego wyboru, jak sklepy, które sprzedają buty od rozmiaru 36.
Kryzys związany z inflacją, skutkami po covidowymi, właśnie w tym roku w branży obuwniczej daje o sobie znaki. Braki w materiałach są tak ogromne, że coś, co jeszcze rok temu docierało do femmishu z dnia na dzień, teraz jest gotowe po 4-6 tygodni. To w dużej mierze nie ułatwia zatowarowania femmishu małe buty damskie, zgodnie z potrzebami klientek.
Szanse na bycie rekinem biznesu są zatem niewielkie, ale z całą pewnością mogę spojrzeć w lustro.
Kończąc to przydługie intro, chcę powiedzieć, że ten rok, jest dużym wyzwaniem dla femmishu i dla producentów małych butów damskich. Z całą pewnością nie sprostamy wymaganiom wielu klientek. Dostawy są bardzo małe, a i modele nie zawsze nadążają za najnowszymi trendami. Moje pomysły versus rzeczywistość. Często idą nie tyle innymi ścieżkami, ile wręcz w drugą stronę.
Tymczasem zajrzyjcie na stronę i zapoznajcie się z nowymi modelami marki Emis i Cataleya by Żurek oraz Brenda Zaro.