W femmishu wiosną jak w ulu.
Nie wiem, czy tylko ja mam takie wrażenie, ale czy nie macie wrażenia, że w tym roku wszystko wystartowało z miesięcznym opóźnieniem. Nawet wiosna czekała miesiąc dłużej, zanim zasypała nas kwietnymi dywanami. W miesiącach wiosennych w femmishu małe buty damskie zwykle bardzo dużo się dzieje. Jesteśmy ja pszczółki w ulu.
To czas największego zainteresowania małymi butami damskimi. W showroomie jest ustalony grafik, aby każda z klientek mogła być obsłużona z największą uwagą. Wszystkie jesteśmy spragnione lżejszych ubrań, wiosny i już zbliżającego się lata, a co za tym idzie pasujących butów.
Poranki należą do kurierów, średnio co godzinę dostarczają nowe buty. Dzieje się, a ja to uwielbiam. To majowa rzeczywistość.
Na wypadek, gdybym miała za mało zajęć koniec maja i pierwsza połowa czerwca, to również finalne domykanie kolekcji jesienno zimowej. Czerwiec rozpieszczał nas tropikalnymi upałami, w trzydziestostopniowym upale i mrożoną kawą w ręku zrobiłam ostatnie zamówienie z cyklu jesień zima 2021-2022.
To sytuacja, gdy dusza cieszy się długo oczekiwanym latem, a mózg już kończy opracowanie kampanii jesiennej i myśli co by tu założyć w październiku.
Kolekcja małych butów damskich
Powtarzam się kolejny raz, ale zamawianie małych butów damskich dla klientek femmishu, to bardzo ekscytujący czas. Muszę brać wiele czynników pod uwagę, a także zmieniające się wciąż tendencje. Ostatnie 1,5 roku to pasmo ciągłych niespodzianek. Dlatego naturalną koleją rzeczy było zmiana naszych nawyków, także w zakresie butów, w jakich chodzimy i jakich poszukujemy.
Bardzo długo starałam się wyjść poza schemat, który przylgnął do femmishu małe buty damskie na samym początku naszej działalności. A mianowicie, buty eleganckie ze szczególnym naciskiem na szpilki w małym damskim rozmiarze i czółenka.
Odkryłyśmy, że życie bez sztywnych norm, też jest fajne. A skoro nasze nawyki zawodowe i domowe mocno się zmieniły, trzeba do nich dopasować garderobę. Ta jesień będzie bardzo wygodna. Moje działania podzieliłabym na kilka sekcji i to jest uzależnione od marki, w której zamawiałam małe buty na jesień.
Co zobaczymy w femmishu tej jesieni?
Emis to nieśmiertelna klasyka, w tym roku stawiam na sztyblety. Sprawdzają się w sytuacjach bardziej oficjalnych, jak i do klasyki gatunku, czyli jeansów, do których zapewne wrócimy, gdy zrobi się chłodniej.
Massimo Poli idzie za ciosem. Sneakresy w małym damskim wydaniu cieszą się dużym powodzeniem, dlatego jesienią podtrzymujemy ten trend. Zapewne sylwetka będzie wydłużona (ich zadaniem jest nas zabezpieczyć przed zimnem), ale charakter zdecydowanie sportowy. Ciężkie podeszwy, pamiętamy z lat 90 -tych. Tu będziemy miały wersje zremasterowaną, pasującą do leginsów i dresów. Wielbicielek szpilek na platformie z całą pewnością nie porzucamy, ale będę chciała zaproponować je w klasycznych kolorach niczym z jesiennej palety.
Cataleya by Żurek, wygodne botki na słupku, wykonane w ograniczonej gamie kolorystycznej. Królować będzie czerń i brąz. Buty wygodne, na co dzień.
Brenda Zaro to dla mnie nowość. Pierwszy raz zobaczę kolekcję jesienną tej marki. Jeżeli propozycje na chłodniejsze dni będą równie interesujące, co kolekcja letnia, będę bardzo zadowolona i kilka wielbicielek tej marki również.
Nie chcę odkrywać kart za wcześnie. Pierwsze efekty zobaczycie już zapewne w sierpniu, do którego już w sumie nie pozostało dużo.
Teraz korzystajcie z tej pięknej pory roku i dużo zdrówka. W wolnej chwili zapraszam na wyprzedaże kolekcji letniej, która już trwa.