Wersje językowe
Waluty
Produkt dnia
Producenci
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się
Spełnione marzenia i Portugalia 0
Spełnione marzenia i Portugalia

Spełnione marzenia i Portugalia

Chyba zacznę od tego, że warto marzyć.

Marzyć to jak posadzić ziarenko, a potem je troskliwie pielęgnować w  myślach i czekać na właściwy czas, potem już tylko cieszyć się, gdy się spełni. Marzyć to porzucić strach przed nieznanym.

Nasze marzenie dojrzewało wiele lat, zawsze jednak było jakieś ale, jednak nie tym razem :)

Portugalia, nieśmiało pukała, a gdy ją wpuściliśmy zawładnęła naszymi sercami.

Wakacje czas wspominać

Od wielu lat na wakacje letnie wybieramy wrzesień, tym razem zmieniliśmy tradycję ze względu na szkołę syna. Czwarta klasa to już nie żarty, dlatego tuż przed ostatnim dzwonkiem wzbiliśmy się w powietrze, by przenieść się na chwilę do skąpanej w mglistym słońcu Portugalii. Mój pierwszy pobyt w ojczyźnie Vasco da Gamy i pasteis de nata był spokojny (o ile z dziećmi wyjazdy mogą w ogóle takie być) w otoczeniu skalistych klifów i oceanicznej mgły. Na chwilę wstąpiliśmy do Lizbony by jednak ulec magii Portugalskiego pustkowia. Ono przemówiło do mnie bardziej niż gwarne deptaki i cieszę się, że cel naszej podróży znajdował się nieco na uboczu. Trafiliśmy do miejscowości ukochanej przez surferów, co mnie zupełnie nie dziwiło, gdy każdego dnia patrzyłam na majestatyczne fale, których szum był jak balsam dla przebodźcowanego po całym roku ciała. Długie, szerokie, piaszczyste plaże i falowa mgiełka, pozwoliła mi z pasją, chwycić aparat i malować zabawę na falach dzieciaków, wybrzeże, stare warownie i pyszności portugalskiej kuchni. Wspaniałe światło i niczym nie zakłócony spokój.  

Ten wyjazd był wyjątkowy. Spragnieni słońca i ciepła, trafiłyśmy na piękną pogodę, która jednocześnie nie męczyła, to raczej dziwne, bo przy 23 stopniach raczej nie planowałam idealnych wakacji. Pozwoliła się cieszyć naturą, we wszystkich jej aspektach. Portugalia, to zupełnie inna energia, tak jak charakter jej mieszkańców. 

Podczas tego wyjazdu, cieszyło mnie wszystko, kuchnia (koniecznie spróbujcie portugalskiego deseru pasteis de nata i ośmiornicy która tu jest podawana na ziemniakach), nowe miejsce (mnie zachwyciło niewielkie miasteczko Obidos na północ od Lizbony i Nazare, z opowieściami o surferach którzy w pogoni za pasją ujarzmiają największe fale na świecie). Czułam się trochę jak wielcy odkrywcy. Potrafię sobie wyobrazić, jak siadali nad brzegiem oceanu i zastanawiali się co kryje horyzont. Portugalia to kraj który pobudza wyobraźnię, a jednocześnie daje ogromne poczucie bezpieczeństwa i pozwala się cieszyć serdecznością lokalsów.

Nasz wyjazd podzieliłam na dwa tryby. Ten pierwszy powołany do odpoczynku z książką, na zmianę z rozmowami o codzienności, bo czasami nam coś umyka. Drugi, z myślą o zapuszczaniu się w nieznany kraj i wspaniałe smakami oparte na darach oceanu. Wspólne zanurzenie się w odległej krainie skąpanej w słońcu, z nieco innym odbiorem – bo każdy z nas inaczej doświadczał tego miejsca. Jestem wdzięczna za naszą przygodę i radość z odkrywania świata.

Jednocześnie dużo rozmyślałam o tym jak przez ostatnie trzy lata, zmieniłam się. Jak bardzo zmniejszenie ilości przedmiotów w naszym życiu, spowodowało zmianę jego jakości. To proces, który ciągle trwa, ale pozwala mi odkryć zupełnie nowe pokłady mnie samej, która była pogrzebana gdzieś pod przedmiotami za którymi goniłam, a których zupełnie nie potrzebowałam. Czuję się jakby narodziła się na nowo, to daje mi przyjemność z małych rzeczy. Kawa na kanapie, ośmiornica znaleziona przy plaży, czy ciasteczko z masą budyniową.

Tylko troszkę o espadrylach, który były wiernym kompanem w Portugalii

Walizki tak jak pisałam w poprzednim wpisie bardzo zmniejszyłam. Nadal były trochę za bardzo wypełnione, ale to nic z moimi poprzednimi pakowaniami. Zabrałam ze sobą tylko dwie pary butów na lato. Pewnie nie jest zaskoczeniem, że były to espadryle. Dążyłam do skomponowania idealnych zestawów, które sprawdzą się rano podczas śniadania, podczas popołudniowych lodów (o które wcale nie jest tu łatwo) czy wieczornego zwiedzania miasteczek. Miały pomóc w komponowaniu prostych stylizacji. Dlatego korzystałam głównie z modelu aurem marki Toni Pons, w kolorze czarnym oraz modelu Valencia w kolorze kremowym. Pasowały do wszystkiego. Mam poczucie, że właśnie takie rzeczy spakowałam do walizki, a jednocześnie wszystko było bardzo wygodne. 

Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak zmierzyć się z powrotem, który niesie ze sobą nowe wyzwania, na które również czekam.

 

 

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl