Od kilku lat staram się planować czynności, które zachęcą mnie do wyjścia spod koca, gdy dni są krótkie i jak dla mnie za zimne. Wiosną, latem i wczesną jesienią chętnie przebywam na powietrzu. Zmiana czasu, to ostatni dzwonek, żeby schować grabki i zagłębić się w domowe sprawunki. Dzięki zaplanowaniu, pojawia się pewna rutyna, która daje mi poczucie błogiego oczekiwania i tego, że sprawnie pokonuje kroki na krętych stopniach wprost do pierwszych przebiśniegów w ogródku. To dobry czas, żeby wydrukować zdjęcia do albumów, przejrzeć rzeczy na strychu i pozbyć się nadmiaru, ale i spędzić czas trochę wolniej i bliżej siebie.
Należę do osób, która unika zgiełku przedświątecznego, dlatego z takimi sprawami jak prezenty, wolę rozprawić się wcześniej (a co tam nawet w październiku). I tak spokojnie, ale przyjemnie mija październik i listopad. To prolog do grudnia, który lubimy spędzać bez pędu i zbędnych prac w kuchni. Przygotowujemy tylko to co lubimy jeść w tym czasie i w duchy minimalizmu, aby nie marnować jedzenia. Nie bywam w centrach handlowych, a zamiast radia słucham podcastów, za to nastrój świąteczny pojawia się już w pierwszych dniach grudnia.
Zwykle na Mikołajki dzieciaki ubierają choinki (każde swoją - może dzięki temu Mikołaja będzie więcej? kto wie...), w domu unosi się zapach ciasteczek kruchych z czekoladą o kształcie miłego starszego pana (do tej pory wolę je niż słynne pierniczki), a w tle lecą piosenki z mnóstwem dzwonków. Do ideału brakuje tylko niemego dźwięku opadających lekko na trawnik śnieżynek. Myślę, że właśnie teraz warto jest spojrzeć obiektywnie na swoje możliwości i zasoby, a potem pozwolić sobie na niedoskonałości, błędy, realizację zadań w 85% i zdrową asertywność. A w tym wszystkim zadbać, aby najbliżsi nasycili się przyjemnie spędzonym czasem i w drogę powrotną wyruszyli z torbami wypakowanymi pięknymi wspomnieniami. To wszystko okraszone brakiem presji i agresywnego oceniania.
Listopad miłych chwil
W zasadzie jedyne co mi nie pasuje w listopadzie to szaro bure dni i chłód. Cała reszta jest w porządku. Przeglądanie zdjęć z odchodzącego już roku, budzi wiele wspomnień, a wklejanie ich z dzieciakami do albumu - to źródło niekończących się przygód. Całe szczęście - nie szukam tam linii prostych i wpisów bez błędów ortograficznych - dzięki temu mamy jeszcze wszystkie włosy na głowie ha ha.
Jako nastolatka byłam wolontariuszką w Fundacji Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową, a potem w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach. Teraz gdy dzieciaki kradną mój czas wielkimi garściami - angażuję siebie i rodzinę się w takie krótkie, ale treściwe akcje jak Szlachetna Paczka. To nie tylko możliwość pomocy drugiemu człowiekowi, ale także chwila na refleksje. W wiralowym już poście: jesteś szczęściarzem ponieważ obudziłeś się we własnym łóżku i zjadłeś ciepłe śniadanie, jest tak wiele prawdy. Nie widzimy tego na co dzień. Kompletując tak podstawowe produkty jak mąka czy mleko, bardziej docenia się miejsce w którym się jest. A z tej perspektywy jesteśmy wiralowymi szczęściarzami.
Czarny piątek w femmishu - czas wielkich obniżek
Od połowy listopada trwają przygotowania do wywieszenia w ostatni piątek miesiąca, czarnego baneru na blogu. Wyjątkowo jest to zwiastun czegoś przyjemnego. W końcu mając mały rozmiar stopy z czystą przyjemnością kupuje się pasujące buty i to w bardzo obniżonych cenach. Tak też będzie w tym roku. I podobnie jak w poprzednich latach, świętujemy cztery dni - zahaczając o cyber monday.
Uprzedzam tylko, że mamy niewielkie stany magazynowe i czasem lepiej podjąć szybko decyzję, niż żałować.
Nie pozostaje dużo czasu na spotkania z koleżankami, ale stojąc w Warszawskich niekończących się korkach często rozmawiamy telefonicznie. Wiem, że te jesienne krótkie dni są czasem bardzo trudne, dlatego warto być bliżej siebie i chyba czas pomyśleć o wspólnej herbacie, która może być niemiła dla jesiennej chandry.
Jakie są Wasze patenty na poprawienie, polubienie jesiennych wieczorów?