Listopadowe przyjemności w femmishu
Po zmianie czasu coraz więcej czasu spędzamy w domu. Listopad to dobry moment na przegląd rzeczy odkładanych na strychu przez całe lato i wiosnę, kiedy woleliśmy spędzać czas ciesząc się ciepłymi dniami.
W ostatnich miesiącach bardziej uważnie przyglądam się femmishu, z punktu widzenia biznesowego. Przeglądam dosłownie wszystko, co jest związane z firmą. Przez kilkanaście lat prowadzenia działalności, nazbierało się dużo papierków. Staram się być z tym na bieżąco, ale gdy usiadłam przed dość pokaźną górą segregatorów, okazało się to ciekawsze niż tylko przeglądanie bilansów zysków i strat według księgowej femmishu. To również sposób na ciągłe poszukiwanie metod zwiększania produktywności. Staram się stosować przeróżne "life hacki", dzięki którym mogę zoptymalizować swój dzień. Najlepsze w mojej opinii jest zmniejszenie ilości otaczających mnie przedmiotów. Stąd bardzo gruntowne porządki, które ...
Publikacje w prasie o femmishu
Okazuję się być trochę jak podróż w czasie, a w przypadku biznesu internetowego trochę jak podróż do innej strefy technologicznej. Przeglądając kolejne koszulki, znalazłam niewielkie wrzutki reklamowe, które miały przyciągać wzrok zamieszczonymi w odpowiednim miejscu czerwonymi, niebotycznie wysokimi szpilkami i do tego obok napis, który towarzyszy nam od początku: małe buty damskie od 32 do 35". Oczywiście miało to na celu przyciągnięcie uwagi. Krzyczało jak czerwona płachta: jesteśmy sklepem internetowym, który oferuje buty, jakich nie znajdziesz nigdzie.
Teraz wybrałabym koturny lub snekakersy w małym damskim rozmiarze.
Ciekawie otwiera się gazetę, z której patrzy na mnie dziesięć lat młodsza Ja. Kulisy tych wywiadów, wciąż budzą uśmiech na twarzy. Redaktorkom, trudno było uwierzyć, że my, z tym femmishu, tak naprawdę. Jedna z nich nawet zastanawiała się, czy aby na pewno nie są to buty dla dziewczynek, które chcę naśladować swoje mamy. Znosiłyśmy to dzielnie, to była szansa dla femmishu, aby więcej z Was się o nas dowiedziało, dlatego każde zainteresowanie kolorowych magazynów cieszyło jak niespodziewany prezent.
Wśród licznych artefaktów, znalazłam pierwsze projekty, instrukcji dla klientek, jak mierzyć stopę. W niektórych naprawdę szalałyśmy. Koniec końców wybrałyśmy najprostszy z możliwych, który jest z nami do dzisiaj. Dziewczynom, które nas odwiedzają po raz pierwszy, bardzo pomaga, obliczyć długość wkładki wewnętrznej.
Koniec końców, pokaźna górka starych umów z firmami kurierskimi, bankami i wiele innych trafiła po zmieleniu do recyclingu i jest kolejnym puzzlem w układance do alternatywnej ścieżki życia, jaką jest pogodzenie się z naszymi ograniczeniami.