Kobieta z femmishu małe buty damskie
Dzisiaj nie chcę iść na rekord w używaniu najbardziej chwytliwych słów kluczowych. Chciałabym napisać o przemianach, jakie zachodzą, ale również o tym, jak ważne jesteśmy i jak duży jest nasz wkład społecznie.
Wiecie, że femmishu małe buty damskie to twór iście babski. Tworzę go ja – Asia, mimo że 4 na początku, wciąż czuję się młoda i piękna. Może dlatego, że moi bliscy tak na mnie patrzą.
Ostatnie kilka lat przeleciało jak tornado, przez moją głowę, moje przyzwyczajenia, moje ciało i życie. To w żadnym wypadku nic złego. To, co nas spotyka, buduje charakter. Wygląda na to, że nie tylko we mnie zachodzą zmiany, a ten niewidzialny twór, który postawił nasze życie na głowach jest katalizatrem tego wszystkiego.
Ostatnie półtora było szczególnie ważne i pokazało, że jest wiele rzeczy, których zwyczajnie nie potrzebujemy, mimo że wcześniej nie mogłyśmy sobie bez nich życia wyobrazić.
Czy femmishu nadal dąży do perfekcji?
Łąki kwietne wypierają równe trawniki, optycznie wydłużone nogi przez niebotycznie wysokie szpilki ustępują miejsca wygodnym sneakersom czy koturnom, pognieciony len jest bardziej pożądany niż błyszczący poliester.
Kanony tego, co estetyczne bardzo się ostatnio zmieniają. To wynik wielu różnych czynników, ale wszystkie mają ten sam mianownik – akceptują niedoskonałości i odrzucają przesadną perfekcję i dążą do komfortu życia.
Nadal wiele osób jest trudno przekonać, że autentyczność i subtelność może być bardziej interesująca niż to, co krzykliwe i oczywiste. Widzę wyraźnie, że po latach promowania sztuczności, niesamowitych metamorfoz i coraz radykalniejszych sposobów na sprostanie oczekiwaniom, gdzieś pod powierzchnią narastał w kobietach sprzeciw i świadomość niedorzeczności tej sytuacji. Ten kiełkujący bunt zamienił się w prawdziwą falę i powoli staje się powszechnym poglądem.
Żyjmy zgodnie ze sobą, a nie schematem.
Dla mnie piękno jest dziś beztroskie, blisko natury, lekkie i niedosłowne. Ten trend jest również widoczny w sektorze mody. Nie chodzi tu na szczęście o to, jakie powinnyśmy mieć pośladki, a raczej co uważamy za „zadbane” i „estetyczne”. Uroda jest kwestią niezależną od nas, ale już to jak ją podkreślamy i przede wszystkim w jakim stylu, to już wypadowa naszych decyzji, umiejętności i wyczucia, a nie matki natury.
Mam wrażenie, że nasze otoczenie za wszelką cenę, chce nas stworzyć, na podobieństwo niedoścignionego ideału. Pewnie nieraz słyszałyście: nie garb się, dlaczego się nie uśmiechasz, powinnaś więcej czytać, mniej jeść, więcej ćwiczyć, prawdziwe kobiety chodzą na obcasach, czas dorosnąć.
Czy tonie jest trochę tak, że skoro mamy za mało motywacji, żeby zmienić swoje życie, bierzemy się za łatwiejszy temat i próbujemy zmieniać najbliższych?
Przestańmy być grzeczne, bądźmy sobą. Czy nie macie wrażenia, że za wszelką cenę chcecie sprostać oczekiwaniom otoczenia i macie problem z komunikowaniem swoich poglądów i potrzeb?
Już jakiś czas temu zrozumiałam, że niezależnie od tego, jak poprawnie się zachowuję i jak bardzo unikam kontrowersji, nie każdy będzie mnie lubił. Odkryłam, że każdy ma prawo do swojego zdanie i ukrywanie go nie ma sensu.
To ma zastosowanie również do relacji z ludźmi. Każda z nas ma kiedyś moment słabości i warto dobierać tak swoje otoczenie, żeby w tym jednym momencie ktoś nas złapał i powiedział, że wszystko będzie dobrze, a nie w tym miejscu prawił kazania.
W ostatnim roku odgraciłam swoje życie i głowę. Z szaf oddałam wszystkie ubrania, które „wypada” trzymać, przedmioty, które nie pełnią żadnej funkcji i nie są związane ze wspomnieniami, oddelegowałam, a ludzi, którzy tylko mnie stopują emocjonalnie, odstawiłam na dalszy tor, z którego być może nie ma już drogi powrotu. Dlatego, gdy słyszę o niewieścich cnotach, mam ochotę nauczyć się przeklinać i powiedzieć Panu niemądremu, że zmiany zaczyna się od siebie, bo jeszcze nigdy w historii kobiety nie były tak zaradne, tak niezależne, tak piękne i mądre. Są matkami, żonami, realizują się w biznesie, akceptują swoje słabości i realizują marzenia. Nasze przodkinie nam to umożliwiły, płacąc często najwyższą cenę, nie po to, aby teraz strachliwy mały człowiek próbował nam to odebrać, sprowadzając nas do kuchni, bycia inkubatorem i uległą żoną bez prawa głosu, zamknięte jak karpie wigilijne w akwarium.
Prawdziwy mężczyzna to ojciec, ale nie tylko dlatego, że jego pierwiastek jest częścią dzieci, partner, który ciągnie ku górze, wesprze słowem i czynem, nie boi się miotły, a kolor różowy jest jego ulubiony, bo jego mała księżniczka tak kocha ten kolor. I odpędzi każdego smoka, który siedzi w rogu pokoiku córeczki, z narażeniem życia nakarmi jej królika, gdy tej nie ma w domu.
Prawdziwy mężczyzna nie wstydzi się tego, że jest częścią rodziny i aktywnie ją wspiera, nie tylko przynosząc wypłatę. Taka postawa wymaga jednak trochę więcej niż tylko słów. Ona wymaga czynów a to nie jest łatwe.
Mnie otaczają tacy mężczyźni i wam również tego życzę
Po tym wpisie widać gonitwę myśli, mam nadzieję, że nie jest tak źle.