Grudniowe slow w femmishu małe buty
Dzieci namieszały nam w głowie, spowodowały, że złamaliśmy z mężem wszelkie tradycje rodzinne i świąteczne normy. Dzieciaki uwielbiają grudniowe umilacze. Napisałam całkiem celowo grudniowe, bo gdy one zaczynają myśleć o świętach, do nich jeszcze daleka droga.
Dlatego już w zeszły weekend rozpoczęliśmy naszą świeżutką, może ośmioletnią tradycję. Wbrew corocznym krzywym spojrzeniom wszystkich dookoła pojechaliśmy na plantację choinek pod Skierniewice i osobiście wybraliśmy drzewka, aby mały Mikołajek miał pod czym znaleźć upieczone przez dzieciaki pierniczki. W zeszłą sobotę, na drzewkach zawisły samochodziki, koniki, pieski, kotki i cała masa szklanych bombek, które dzieciaki zbierają i traktują jak swoje małe skarby, to wszystko przy akompaniamencie świątecznych piosenek i pojękiwań rodziców, którzy próbowali ocieplić skostniałe ręce po wieszaniu ozdób na zewnątrz. W tym roku znacznie mniej lampek, ale zawsze coś. To nasz początek przygotowań.
Królik odkrył, jak wspaniała jest choinka, w smaku.
Lubię to, że w femmishu jest trochę wolniej. W grudniu klientki femmishu małe buty damskie odwracają swoją uwagę od poszukiwań butów w femmishu i poświęcają się przygotowaniu świąt.
Staram się nie śpieszyć, wyciszyć, chociaż kalendarz adwentowy został odpalony i każdego dnia trenujemy cierpliwość, kolorowe ludziki lego, wyskakujące z niego codziennie, pozwalają dawkować przyjemność, ale i ciągle przypominają, że czas płynie nieubłaganie.
No właśnie, ten tykający zegar z tyłu naszej głowy sprawia, że zamiast doceniać chwilę, chcemy wszystko zrobić jak najszybciej. Wchodzę na Instagram i wystarczy jedno pstryknięcie, aby choinka była ubrana. Nie dziwi mnie zachwyt. Przecież zaoszczędzimy dzięki temu tyle czasu, w którym będziemy mogły dalej się śpieszyć.
Tymczasem to właśnie między finałowymi scenami dzieje się zwykle najwięcej magii. Kilkugodzinne ubieranie choinki to idealny moment na międzypokoleniowe rozmowy o świątecznych tradycjach.
Efekt pracy jest piękny i miło się nim pochwalić, ale nie skąpmy czasu na te małe rzeczy, które giną w blasku idealnie przybranego salonu. I w klimacie świątecznych przygotowań, woni pierniczków korzennych do kawy z miodem, miałam przejść przez cały wpis, ale zmieniłam zdanie po telefonie Pani E. z Massimo Poli.
Wiem, że od jakiegoś czasu intensywnie dłubie przy małych butach damskich, a to nie zawsze są łatwe sprawy. Szczególnie czółenka na podsuwce wzięła na warsztat. I mam wrażenie, że wróciła moc. Każde kolejne wychodzą fajniej.
Proszę, rzućcie okiem czy to jest model, który chciałybyście mieć w swojej szafie i dajcie znać w komentarzach. W najbliższych dniach będzie dostępny w sprzedaży.
Mnie szczególnie oczarował te obcas i bardzo mnie cieszy wysoki na blisko 11 cm obcas przy podsuwce ponad 2 cm. Dzięki temu brakuje mi już tylko 15 cm, żeby być wzrostu mojego męża :)